Inspirow@nka

Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy
/Éric-Emmanuel Schmitt/

O kanibalu z Ziębic i innych atrakcjach miasta…

Pewnej sierpniowej soboty wybraliśmy się na tradycyjną wycieczkę w poszukiwaniu kolejnych krzyży pokutnych/pojednania. Nasza trasa tym razem przebiegała przez Ziębice. Miasto to – oprócz wielu atrakcji, posiada też jedną mroczną historię. Dziś zatem opowiem Wam O kanibalu z Ziębic i innych atrakcjach miasta.

O kanibalu z Ziębic i innych atrakcjach miasta

Wiele rzeczy robię „przy okazji”. Okazją była impreza odbywająca się w Ząbkowicach Śląskich (20 km od Kłodzka) – Żarciowozy. To oczywiście nic innego jak popularne food trucki, czyli samochody z jedzonkiem. Fajnie, że znaleziono dla nich polską nazwę, prawda? Może nie jest do końca ładna (słowo „żarcie” nie jest nacechowane pozytywnie), ale zdecydowanie wolę ją, niż wersję amerykańską 😉 Po co zatem gotować, skoro można się tam wybrać i coś dobrego przekąsić. Tym bardziej, że oferta była wyśmienita!

O kanibalu z Ziębic i innych atrakcjach miasta
Pierożki z Żarciowozów 🙂

Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie wymyśliła jeszcze czegoś. Bo tak trochę głupio jechać, najeść się i wrócić. Trochę to bez sensu. Muszę mieć coś więcej. Stwierdziłam zatem, że skoro już pojedziemy do tych Ząbkowic i będziemy jeść jedzonko, to znajdę w okolicach krzyże pokutne, których jeszcze nie sfotografowałam i przy okazji je odwiedzę. Potem Mama wymyśliła, że skoro te Żarciowozy są od 12, to wyjedziemy od razu po śniadaniu, odwiedzimy wszystkie zaplanowane krzyże (o planowaniu naszych wycieczek już Wam pisałam), a na jedzonko zatrzymamy się na końcu, aby mieć z głowy obiad.

O kanibalu z Ziębic i innych atrakcjach miasta
Langosz z serem pleśniowym 🙂

No i tak zrobiliśmy. Krzyże do fotografowania zaplanowałam w okolicach Ząbkowic, były to jednak „okolice” trochę oddalone jednak, ponieważ trwała prawie cały dzień, a pojechaliśmy nawet za Strzelin 😉 Krzyże były trochę „rozsypane” po mapie, między nimi były nawet spore odległości. Czas wycieczki zależał też od tego, że nie lubię jeździć „na wyścigi”, nigdzie nam się w końcu nie spieszy i lubimy oglądać po drodze ciekawe rzeczy.

O kanibalu z Ziębic i innych atrakcjach miasta
Krzyż pokutny w Jasłówku niedaleko Krzelkowa

Dom ziębickiego kanibala

Nasza trasa przebiegała między innymi przez Ziębice. W samym miasteczku byliśmy już kilka razy, aby podziwiać rozmaite atrakcje (o nich potem). Tym razem postanowiłam wykorzystać okazję i zobaczyć na własne oczy – nie tylko na zdjęciach – dom słynnego ziębickiego kanibala.

O kanibalu z Ziębic i innych atrakcjach miasta
Dom przy ulicy Stawowej 13, w którym mieszkał Karl Denke

Kilka dni przed wycieczką słuchałam nowego podcastu Kryminatorium o tej słynnej historii z Ziębic. Dzieje Karla Denke – bo o nim mowa – mogą być dla wielu osób przerażające. Sama dowiedziałam się o tym zaledwie rok temu, też z podcastu, ale Corpus Delicti.

O kanibalu z Ziębic i innych atrakcjach miasta
Ziębice – Brama Paczkowska

Kilka słów o Karlu Denke

Karl Denke urodził się 1870 roku, w Niemczech (Ziębice były wtedy bowiem na terenach niemieckich) – Wikipedia podaje, że w pobliskich Kalinowicach Górnych, ale trafiłam na źródło (różne historie z Ziębic i okolic), z którego wynika, że miejsce urodzenia nie jest znane. Jednak to Wikipedia jest źródłem dość często cytowanym, więc w świadomości ludzi utrwaliły się właśnie Kalinowice Górne jako miejsce urodzenia Karla Denke (pojawia się więc ono zarówno w podcastach, jak i artykułach). Nasz bohater nie był w szkole zbyt wybitnym uczniem. Gdy był już dorosły, zamieszkał w Ziębicach, nabył tam dom przy ulicy Stawowej (obecnie nr 13). Dom ten nadal istnieje, dlatego – jadąc przez Ziębice – koniecznie chciałam go zobaczyć. Jestem osobą, która „lubi wiedzieć” (w moim TOP5 talenów Gallupa jest zarówno Zbieranie, jak i Intelekt), jest ciekawska, interesuje się różnymi rzeczami. I to było powodem, że skoro i tak przejeżdżaliśmy przez Ziębice, postanowiłam zaspokoić swoją ciekawość.

O kanibalu z Ziębic i innych atrakcjach miasta
Ziębice – Ratusz

Gdy wchodzi się Mapach Google na ulicę Stawową 13 w Ziębicach, to na budynku widzi się tabliczkę „Zakaz fotografowania”. Ludzie tam mieszkający mają już pewnie dość pielgrzymek i natrętów szukających sensacji. Postanowiłam jednak, że będę wolniutko tamtędy przejeżdżać i cykniemy zdjęcie 😉 Udało się, a tabliczki nie było, ponieważ zauważyłam remont elewacji.

Ziębice – Bazylika Mniejsza

Jak połączyć przyjemne z pożytecznym…

Obejrzeliśmy dom, ja zaczęłam o tej historii opowiadać, gdyż Marcin coś tam słyszał, ale Mama kompletnie nic o tym nie wiedziała. Gdy już wyjechaliśmy z Ziębic, stwierdziłam, że do kolejnego krzyża jest spory kawałek, podcast trwa około 22 minuty, więc zdążymy go wysłuchać – będzie przyjemne z pożytecznym. Zważając na tematykę, podcast zaliczam do kategorii „pożyteczne”, a przyjemna była droga 😉 W ten sposób zmusiłam wszystkich w samochodzie do wysłuchania podcastu. Co bardziej niesamowite – podczas słuchania przejeżdżaliśmy przez Kalinowice Górne, czyli domniemane miejsce urodzenia Karla Denke. Było zatem nieco creeepy 😉

Ziębice – Brama Wodna

Trochę więcej słów o Karlu Denke

Sama historia jest bardzo ciekawa. Człowiek ten popełnił samobójstwo w wieku 64 lat i przez cały tren czas, nie dość, że nikt nie wiedział, co się u niego dzieje, to jeszcze uważano go za bardzo poważanego, pomocnego, bogobojnego i religijnego obywatela. Ze względu na dobroczynność nazywano go Ojczulkiem Denke. Wpadł z tym swoim procederem w zasadzie przez przypadek. Swoje mordercze zapędy realizował w odniesieniu do ludzi, którym wynajmował w domu pokoje lub których przyjmował na nocleg. Perspektywą tego noclegu zwabiał żebraków, włóczęgów, prostytutki. Tacy ludzie tam trafiali, no i większości już jego domu nie opuszczali. Tam ginęli i byli przerabiani na mięso. Ale nie tylko. Późniejsze śledztwo ujawniło, że Karl Denke z ludzkiej skóry robił paski i szelki, z włosów sznurówki.

A nasz bohater wpadł przez przypadek, gdy jeden z zaproszonych przez niego włóczęgów, musiał napisać dyktowany list. Pewne słowa tak rozśmieszyły piszącego, że niespodziewanie odwrócił się i zobaczył, że gospodarz stoi na nim z siekierą czy motyką. Zranionemu włóczędze udało się uciec i dotrzeć do komisariatu. Początkowo mu nie uwierzono, ponieważ Karl Denke był niezwykle w Ziębicach szanowany i miał nieposzlakowaną opinię. Jednak dla świętego spokoju aresztowano go i wtedy wszystko wyszło na jaw. Karl Denke bowiem już podczas pierwszej nocy w areszcie powiesił się na własnej chustce. Jego desperacja musiała być zatem dość duża.

Po tym wydarzeniu policja odkryła w domu samobójcy ten cały straszny proceder. Mężczyźni, którzy tam weszli jako pierwsi, nie byli w stanie znieść tego, co napotkali. Okazało się, że Karl Denke zabił około 40 osób. Jeszcze bardziej makabryczne wydaje się to, że wszystkie ofiary były ściśle skatalogowane. Mięsko peklował, nie jest do końca potwierdzone, czy je faktycznie zjadał. Na pewno jednak trudnił się jego dystrybucją, między innymi we Wrocławiu. Ludzie myśleli, że jest to mięso bezpańskich psów (były to czasy wielkiego kryzysu). Gdy wszystko wyszło na jaw, wybuchła ogromna panika. Doszło też do plajty ziębickiej wytwórni konserw. Ludzie też nie chcieli pić wody, gdy okazało się, że resztki ofiar Denke zakopuje w swoim ogródku lub topi w pobliskim stawie.

Co dalej…

Później sprawa ucichła, ale szczątki ofiar wykopywano w tym ogródku jeszcze wiele lat po wojnie. Nie zrobiono nigdy dokładnych badań archeologicznych, ponieważ rodzina mieszkająca w tym domu nie zgodziła się na nie. Odbyły się tam jednak kilka razy egzorcyzmy.

Ziębice – dinozaury w Parku Miejskim

Historia jest ciekawa, tym bardziej, że pochodzi z moich okolic. Zawsze ciekawi nas to, co jest bliskie. Fakty o ziębickim kanibalu zostały ujawnione dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy jeden z wrocławskich profesorów znalazł na śmietniku uczelni stare, przedwojenne slajdy instytutu antropologii sądowej. Te przezrocza przedstawiały wizję lokalną i stały się powodem poszukiwania źródeł całej historii.

Ziębice – ceramiczny pomnik orła piastowskiego

Dlaczego warto odwiedzić Ziębice…

Do Ziębic warto jednak przyjechać także z innych powodów. Jest piękny rynek z niezwykle urokliwym ratuszem. Znajduje się z nim jedyne w Polsce Muzeum Sprzętów Gospodarstwa Domowego. Cudowne, bardzo warte obejrzenia. Można odbyć piękną, nostalgiczną podróż. Oprócz tego niedaleko rynku znajdziemy piękną bazylikę. Śliczny park miejski z fontanną i dinozaurami. W jego pobliżu – ceramiczny pomnik orła piastowskiego, ponoć największy w Europie. Ze wzgórza, na którym się znajduje, możemy obejrzeć panoramę miasta i okolic. W parku znajdziemy też dawną wieżę ciśnień – Bramę Wodną. A w drodze na rynek mijamy wspaniałą Bramę Paczkowską. Naprawdę warto to zobaczyć! A to jeszcze nie wszystkie atrakcje Ziębic 🙂

Ziębice – Muzeum Sprzętów Gospodarstwa Domowego

A w samych okolicach znajdziemy kilka krzyży pokutnych, w pobliskim Krzelkowie zaś – ruiny wiatraka holenderskiego i sympatyczne mini ZOO 🙂

O kanibalu z Ziębic i innych atrakcjach miasta
Ruiny wiatraka holenderskiego w Krzelkowie

Dla tych, co wolą posłuchać 😉

Źródła:

Zapraszam do Ziębic 🙂

Chciałabym, abyście – oprócz tej makabrycznej historii – zapamiętali, że zawsze można połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli nauczyć się lub dowiedzieć czegoś nowego podczas wycieczki. Możecie też odwiedzić bardzo urokliwe miasteczko na Dolnym Śląsku. Co Ty z tej historii zabierzesz dla siebie?

Dodaj komentarz