Inspirow@nka

Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy
/Éric-Emmanuel Schmitt/

Planowanie tygodnia w bullet journalu – praktycznie i indywidualnie…

Planowanie tygodnia w bullet journalu

Pisałam jakiś czas temu, że charakterystyczną, a zarazem najpiękniejszą cechą metody bullet journal, jest ciągła zmiana. Wiąże się to z testowaniem, modyfikowaniem i dopasowywaniem do siebie i swojej sytuacji różnych rozwiązań. Najbardziej jest to chyba widoczne na przykładzie moich tygodniówek. Planowanie tygodnia w bullet journalu zmieniało się u mnie bardzo często, a obecnie – po kolejnych testach – wróciłam do sprawdzonej metody 🙂 Zapraszam do obejrzenia i przeczytania 🙂

Moje planowanie tygodnia jest najlepszym przykładem na to, jak można się inspirować i dopasowywać do siebie różne pomysły innych osób.

Dlaczego planowanie tygodnia jest ważne

Planowanie tygodnia jest ważne. Ważniejsze nawet niż planowanie dnia. Potwierdzenie tej tezy znajdziecie w wielu źródłach. Planowanie tygodnia pozwala nam bowiem na jedną bardzo istotną rzecz. Możemy spojrzeć z góry, z lotu ptaka na to, co mamy do zrobienia. A dzięki takiemu spojrzeniu na całość, a nie na dzień – czyli poniekąd na wycinek czegoś – możemy sobie bardziej racjonalnie rozplanować to, co mamy do zrobienia. Podejść do tego z sensem, z głową, zrobić to dobrze, nie brać na siebie za dużo. Przede wszystkim jednak pomyśleć też, jak w ciągu tych siedmiu dni zaplanować to, co jest najważniejsze – przyjemności i odpoczynek!

Z naciskiem raczej na przyjemności, bo niekoniecznie łączą się one z odpoczynkiem 😉 Na przykład dla mnie największą przyjemnością – gdy jeszcze mogłam (i wszyscy mogliśmy to robić), były sobotnie wyjazdy i wycieczki. Chociaż były dla mnie bardzo męczące i później miałam niedzielę wyjętą z życiorysu. Po tej przyjemności właśnie musiałam odpoczywać. Były one bowiem bardzo wyczerpujące przy moim obecnym stanie zdrowia. Nie chciałam z nich jednak rezygnować, bo pozwalały po całym tygodniu odreagować i odstresować się.

I te właśnie rzeczy też trzeba planować. A może raczej – je przede wszystkim trzeba planować. Trzeba oczywiście planować rzeczy najważniejsze, czyli priorytety. Trzeba sobie zaplanować swoje zadania. A przede wszystkim zaplanować sobie wydarzenia, czyli rzeczy, które mają miejsce w określonym dniu, o określonej porze i trwają wyznaczony odcinek czasu.

Kiedy stosować metodę 15 żetonów

Niektórzy, zabierając się za planowanie tygodnia, mają tendencję do pewnego błędu. Jakiś czas temu pokazywałam planowanie metodą tzw. „15 żetonów” (którą zainspirowałam się u Marcina Kwiecińskiego). Metoda ta polega na tym, że wybieramy na tydzień 15 zadań – takich najważniejszych. Rozkładamy je następnie równomiernie na pięć dni od poniedziałku do piątku. Staramy się, aby w każdym dniu wykonać 3 z tych zaplanowanych zadań. Sprawdza się to jednak wyłącznie wtedy, kiedy możemy sobie na to pozwolić i codzienny czas jest wystarczający.

Musicie pamiętać, że to metoda typowo korporacyjna. Chodzi w niej o wybór zadań/projektów do wykonania w czasie godzin pracy. Ja jednak na początku źle do niej podeszłam. Wykorzystałam ją do planowania zadań dodatkowych (zainteresowań i hobby) poza pracą. Czyli – nie dość, że czasami miałam cały dzień wypełniony innymi zajęciami, zebraniami, spotkaniami, aż do wieczora, to jeszcze usiłowałam tam wcisnąć trzy dodatkowe zadania z mojej listy. Dopiero w sytuacji, w jakiej znajduję się obecnie, mogę tę metodę stosować zgodnie z pierwotnym założeniem.

Dlatego właśnie planowanie tygodnia jest tak ważne. Gdy patrzymy bowiem na tydzień, to wpiszemy sobie w jego plan najpierw te rzeczy, które się muszą wydarzyć, mają z góry ustalony termin i czas. Wtedy resztę rzeczy możemy odpowiednio dopasować do tego, co już jest w naszym planie. Dzięki temu unikniemy sytuacji, że w taki dzień, kiedy jesteśmy w pracy dziesięć godzin, nie doładujemy sobie jeszcze dodatkowych dziesięciu zadań. Przecież i tak ich nie wykonamy. Ewentualnie zaplanujmy jedno, jeżeli jest jakieś ważne, bądź wcale. A na jakiś luźniejszy dzień możemy przełożyć te pozostałe.

Ewolucja tygodniówek w zależności od potrzeb

Cały artykuł ilustrują moje przykładowe tygodniówki, wykonywane na przestrzeni trzech lat. Widać na tych przykładach, jak ewoluowały one w zależności od potrzeb i sytuacji. Zaznaczam jednak, że są one dopasowane ściśle do mnie. Nie znajdziecie tam na przykład planowania posiłków, które jest bardzo popularne w innych bullet journalach. U mnie go nie ma, gdyż nie gotuję i nie muszę posiłków planować. Jeśli jednak chcecie takie planowanie uwzględnić, możecie skorzystać z planerów posiłków i list zakupów, które przygotowałam do sklepu Bullet-Dragon 😉 Ale mój brak planowania posiłków świadczy właśnie o indywidualizacji procesu planowania w bullet journalu. Dopasowuję go bowiem w 100% do swojej aktualnej sytuacji.

Jak technicznie planuję tydzień

Przede wszystkim planuję swój czas na planowanie 😉 Jest on wpisany w rozkład mojego tygodnia. Przeznaczam specjalnie czas, aby nadchodzący tydzień zaplanować. Robię to zawsze w piątki. Jest to dla mnie wielką przyjemnością. Łączę to jednocześnie z słuchaniem podcastów o tematyce kryminalnej.

Jak zatem planuję tydzień? Zaczynam od przejrzenia zaplanowanego miesiąca i sprawdzenia, co w tym planie miesiąca jest już uwzględnione i co będzie w nadchodzącym tygodniu się działo. Czyli przenoszę z planu miesiąca wydarzenia cykliczne lub te zapisane tam odpowiednio wcześniej, a potem uzupełniam zadaniami dodatkowymi. Te zadania dodatkowe najczęściej pojawiają mi się w takiej tabelce, którą zawsze naklejam w każdym tygodniu, zatytułowanej „Do zrobienia w przyszłym tygodniu”. Uzupełniam ją na bieżąco, a potem przenoszę zadania już na właściwe dni.

Czy robić podsumowania

Osoby mądrzejsze ode mnie (przynajmniej w tym zakresie) mówią o tym, że bardzo ważnym elementem planowania jest przede wszystkim podsumowanie tygodnia poprzedniego. Do tej pory robiłam to w minimalnym zakresie. Sprowadzało się to głównie do tego, że wybierałam najpiękniejsze/najprzyjemniejsze wydarzenia z poszczególnych dni i w formie kolażu zdjęć umieszczałam na zakończenie tygodnia jako jego podsumowanie. Od jakiegoś czasu jednak korzystam z rad i podsumowuję tydzień wypisując najważniejsze wykonane w tym czasie zadania.

Warto bowiem przyjrzeć się temu, co zrobiliśmy, sprawdzić, czy wszystkie zaplanowane działania zostały zrealizowane. Jeżeli nie – zdecydować, czy przenosimy je na kolejny tydzień, czy z nich rezygnujemy (bo stały się mało istotne). Zdarza się czasem, że mamy tendencję do przenoszenia, przepisywania jakiegoś zadania z tygodnia na tydzień przez dłuższy czas. Warto się wtedy zatrzymać i zastanowić, dlaczego tak robimy. Dlaczego akurat tego zadania nie chcemy zrobić? Może stało się ono nieważne i po prostu możemy zrezygnować? Wtedy najlepszą rzeczą jest jego wykreślenie.

Dlaczego planowanie tygodnia jest lepsze od planowania dnia? Ponieważ w planowaniu dnia możemy mieć większą tendencję do przenoszenia i przepisywania niezrobionych zadań na następny dzień. To jest jedna z większych wad dniówek w bujo. Gdy zadania mamy wpisane do realizacji w określonym tygodniu, mamy zdecydowanie mniejszą tendencję do ich przepisywania.

Nagroda vs. należna przyjemność

Niektórzy radzą, aby na końcu tygodnia wypisać wszystkie swoje sukcesy i przyznać sobie za nie swego rodzaju nagrodę (np. kupno książki, wypicie dobrej kawy itp.). Nie czuję jednak sensu takiego działania. Jestem zadowolona z rzeczy, które zrobiłam, doceniam je, ale nie uważam, żeby za ich wykonanie była mi potrzebna nagroda. Jeżeli bowiem chcę sobie coś kupić, albo gdzieś jechać i mieć z tego przyjemność, to ja to prostu traktuję jako należną mi przyjemność, a nie nagrodę, na którą muszę poniekąd zasłużyć, realizując zadania.

Jeśli mam na coś ochotę, to robię określoną rzecz, nie musi ona być nagrodą za coś. Robię to oczywiście w jakichś określonych granicach (finansowych czy logistycznych). Pozostawiam tę kwestię do indywidualnego wyboru i dopasowania do siebie.

Przykładowe tygodniówki

Nie jestem w stanie zaprezentować wszystkich swoich tygodniówek – przez trzy lata prowadzenia bujo stosowałam ich wiele. Przykładowe zdjęcia ilustrują cały dzisiejszy artykuł. Widać na nich wyraźnie zarówno inspiracje znalezione na blogach czy Pintereście, jak i własne modyfikacje.

Podsumowanie

Na koniec raz jeszcze zbiorę najważniejsze tezy zaprezentowane w tym artykule:

  • zmiana w bullet journalu jest naturalna i nie należy jej unikać
  • inspiracje są dobre, o ile dopasowujemy je do własnej sytuacji
  • planowanie tygodnia pozwala racjonalnie dopasować ilość zadań do naszych zasobów czasowych
  • planujemy wydarzenia, priorytety i zadania do zrobienia
  • na początku wyznaczmy czas na odpoczynek i przyjemności
  • wyznaczmy sobie specjalny czas na planowanie swoich zadań
  • podsumowujmy swoje działania i doceniajmy sukcesy

Ciekawa jestem, czy doceniacie rolę tygodniówek, czy raczej wolicie dniówki w bujo? Napiszcie mi o tym w komentarzach.

Dodaj komentarz