Inspirow@nka

Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy
/Éric-Emmanuel Schmitt/

Jak robić podsumowania?

Planując swoje działania (nieistotne jest, czy zrobimy to w kalendarzu, terminarzu, planerze czy bullet journalu) robimy to od ogółu do szczegółu, czyli najpierw rok, później miesiąc, tydzieńdzień. Następnie oczywiście te plany dzielnie realizujemy. Ponieważ jednak często zdarza się tak, że życie ma dla nas inne propozycje, niż te zapisane w naszych planerach, nie wszystko uda się zrealizować. Co wtedy? Warto zatrzymać się i podsumować. Jak robić takie podsumowania? O tym właśnie będzie dzisiejszy wpis 🙂 Zapraszam!

Jak robić podsumowania?

Podsumowania robimy zazwyczaj w dokładnie odwrotnej kolejności niż planujemy. Znaczy to nic innego niż to, że najpierw podsumowujemy swój dzień, następnie tydzień, kolejno miesiąc i rok. Omawiając poszczególne typy podsumowań wykorzystam wiedzę zawartą w książce „Metoda tęczówki” Jacka Kłosińskiego, zebraną na blogu „Ogarnij chaos” Marcina Kwiecińskiego oraz odniosę się do własnych doświadczeń.

Podsumowanie dnia

Warto poświęcić ostatnie chwile każdego dnia na krótką refleksję. Mogą to być zarówno pytania, jakie zadamy sobie przed snem: co dziś wydarzyło się ważnego? jaki był ten dzień? – skłaniające nas do chwili przemyśleń. Możemy jednak podjąć większy wysiłek i zapisywać pewne sprawy każdego dnia wieczorem. Od paru miesięcy robię to w ten sposób, że codziennie notuję kilka najpiękniejszych rzeczy, które danego dnia się wydarzyły. Mam na to specjalne miejsce w swoim planerze nazwane „Magic Moments”, w którym przeznaczam na każdy dzień jedną linijkę. Dzięki systematycznemu notowaniu tworzy mi się jednocześnie miesięczne podsumowanie pięknych chwil. Można na taką listę wpisywać sprawy dużej wagi, jak i te zupełnie maleńkie, jak na przykład poranna filiżanka pysznej kawy czy tytuł przeczytanej ostatnio książki. Pamiętajcie, że właśnie z takich najmniejszych spraw budujemy swoją codzienność i to one mają największy wpływ na to, czy swój dzień – a w konsekwencji i życie – uznamy za piękne i szczęśliwe!

Podsumowanie tygodnia

Od wielu miesięcy podsumowuję swój tydzień na dwa sposoby. Przede wszystkim wybieram po jednym lub dwa zdjęcia z każdego dnia, które pokazują coś najbardziej znaczącego lub ważnego. W niedzielę wieczorem robię z nich kolaż (9 zdjęć), który następnie wklejam do bujo jako podsumowanie tygodnia.

Dodatkowo w aplikacji Evernote robię spis zatytułowany ” Małe i wielkie sprawy, które udało się ogarnąć w tym tygodniu”. Wpisuję do niego wszystkie zrealizowane zadania. Podsumowaniem takim dzielę w grupach na FB przy okazji przeznaczonych do tego celu dni tematycznych. Niedawno zaczęłam to podsumowanie zapisywać także w bujo.

Podsumowanie miesiąca

Podsumowaniem miesiąca może być lista pięknych chwil (wypełniana dziennie, ale tworząca zbiór miesięczny), o której pisałam wyżej, ale można je zrobić też na inne sposoby. W Klubie Pań Swojego Czasu ma ono formę Wirtualnego Słoika Sukcesów, o którym niedawno pisała Klaudyna. Miło mi jest o tym wspominać tym bardziej, że w artykule znalazła się również wzmianka o moich listopadowych sukcesach 🙂

Dawniej robiłam to nieco inaczej. Przez ponad rok zapisywałam swoje miesięczne podsumowania na blogu, wykorzystując do tego kategorie zaczerpnięte z bloga Worqshop (a konkretnie artykułów pod hasłem TU&TERAZ): słucham, czuję się, chciałabym, jestem wdzięczna za, pracuję nad, cieszę się, uczę się, czytam, oglądam, czekam na. Refleksjom związanym z tymi kategoriami towarzyszyły zwykle odpowiednie zdjęcia. Takie samo podsumowanie zapisywałam równolegle w bullet journalu (częściej jednak bez zdjęć, chociaż i te się zdarzały).

Podsumowanie kwartału

Podsumowania kwartału jeszcze nie robiłam – dopiero w tym roku po raz pierwszy wdrażam planowanie kwartalne. Na razie podzieliłam sobie w ten sposób cele i zadania, reszta jeszcze przede mną.

Planowanie kwartalne – czy raczej 12-tygodniowe jest obecnie bardzo popularne, a jego idea pochodzi z książki „12 tygodniowy rok”. Stosując tę metodę łatwiej można zorientować się, czy przybliżamy się do realizacji swojego celu, a dzieje się to właśnie poprzez robienie podsumowań kwartalnych.

Podsumowanie roku

Podsumowanie roku jest chyba jednym z najpopularniejszych. Wiele osób bowiem właśnie pod koniec grudnia wyciąga wnioski z minionych dwunastu miesięcy i na początku stycznia stawia sobie nowe cele. Można takie podsumowanie zrobić w formie listy – wypisując wszystkie najlepsze rzeczy, które miały miejsce w mijającym roku. Można pokusić się o głębszą analizę i sporządzić tabelę, w której zapiszemy zarówno nasze sukcesy, jak i to, czego nie udało się zrobić. Obie listy staną się wtedy punktem wyjścia do wyciągnięcia wniosków: dlaczego coś poszło źle? Jakie czynniki na to wpłynęły? Jakie działania możemy z powodzeniem kontynuować, a jakich zaprzestać? Taka analiza będzie dobrym punktem wyjścia do zaplanowania działań w kolejnym roku. Ponieważ jednak nasza pamięć bywa zawodna, pomocne będą tu podsumowania miesięczne robione na bieżąco.

Na przełomie roku królują na Instagramie fotograficzne podsumowania z cyklu „top nine” czy „best nine”, czyli 9 zdjęć, które w danym roku zyskały największą popularność wśród obserwujących. Nie zawsze jednak to, co najbardziej popularne, jest tak naprawdę najważniejsze dla nas. Można jednak ten pomysł wykorzystać i zmodyfikować. Zrobiłam to w tym roku po raz pierwszy. Wybrałam również 9 zdjęć, ale tych, które sama uznałam za ważne lub w jakiś sposób przełomowe. Utworzyłam z nich kolaż, a każde stało się punktem wyjścia do refleksji, czego mnie nauczyła dana sytuacja lub jakie wnioski z niej powinnam wyciągnąć na przyszłość.

Moje prywatne „best nine”

Oto, jakimi kryteriami się kierowałam, wybierając najbardziej znaczące zdjęcia z 2019 roku:
– cytat Tolkiena, aby zawsze pamiętać o dobrym wykorzystaniu czasu, który mam;
– pierwszy autorski arkusz do planowania, aby zawsze pamiętać, jak to wszystko się zaczęło;
– wspólne zdjęcie z Moniką, aby zawsze pamiętać, nasze spotkania przy kawie i planerach;
– żółte kwiatki na drodze wśród pół, aby zawsze pamiętać nasze wycieczki we troje;
– niesamowite zakręcone zdjęcie (zrobione przez totalny przypadek, gdy aparat wypadł mi z rąk), aby zawsze pamiętać, że zawirowania w życiu prowadzą do bardzo dobrych rozwiązań;
– scrapowe pudełaczko, aby zawsze pamiętać o codziennej kreatywności;
– nasze wspólne zdjęcie, aby zawsze pamiętać, że tworzymy fantastyczny team i tylko razem sobie poradzimy;
– zdjęcie z letniego spotkania, aby zawsze pamiętać, że nie wszystko złoto, co się świeci;
– ostatnie zdjęcie, aby zawsze pamiętać, żeby codziennie znaleźć chwilę wytchnienia przy kawie.

Po co nam podsumowania?

Podsumowania są ważne z wielu powodów. Pozwalają nam one zauważyć, które z naszych działań wymagają poprawy. Wskazują na miejsce, w jakim się aktualnie znajdujemy i pozwalają skorygować kierunek dalszej drogi w naszych działaniach. Pokazują nasze sukcesy, to, co poszło zgodnie z zamierzeniami. Po takim podsumowaniu możemy z czystą głową planować kolejny okres – zjawisko takie zwykło się określać Efektem Świeżego Startu. Podsumowania budują także poczucie własnej wartości i pozwalają bardziej optymistycznie patrzeć na świat, co na pewno ma wpływ na jakość naszego życia. Dzięki nim doświadczamy bowiem poczucia sprawczości i mamy motywację do dalszych działań.

Warto takie podsumowanie zaplanować i robić konkretnego dnia o ustalonej godzinie. Zawsze należy przejść przez trzy obowiązkowe elementy: przejrzenie zaległości (oraz nadrobienia w miarę możliwości jakichś drobnych spraw), refleksję (określenie, co można poprawić) i planowanie. Oprócz wymienionych wcześniej korzyści pewnym efektem będzie też porządek, który powstanie zarówno w naszych planerach i listach zadań, ale przede wszystkim w naszych głowach. Gdy już zatrzymamy się, zrobimy analizę i wyciągniemy wnioski, możemy przejść do planowania kolejnego okresu – dnia, tygodnia, miesiąca czy kwartału.

Jeśli wolisz…

oglądać i słuchać, zapraszam na film:

8 komentarzy do wpisu „Jak robić podsumowania?”

  1. Ja prowadzę dziennik, a że jestem z grupy wysoko wrażliwych to mam tam wszystkie, dosłownie wszystkie, sytuacje z danego dnia wraz z opisem towarzyszących im emocji i przemyśleń. To są dopiero codzienne, szczegółowe podsumowania. 😉
    W tym roku pod koniec stycznia zrobiłam też ćwiczenie z zestawem pytań kontrolnych. Dobrze jest monitorować kierunek swoich działań. Ja szczęśliwie jestem na dobrej drodze, a nawet lepszej niż początkowo zakładałam. 😊
    A porządek w głowie i celach to coś wspaniałego. Warto sobie samemu dawać feedback.

    Odpowiedz
    • To jest bardzo ważny dla mnie komentarz! Bo zwykle spotykam się z takim pobłażaniem dotyczącym tego tematu… A Ty mówisz, jakie to istotne! Dziękuję!

      Odpowiedz
      • Myślę, że w gruncie rzeczy większość z nas robi podsumowania, tylko część sobie tego nie uświadamia i robi to po macoszemu.
        Ale tak, to bardzo ważne w kontekście monitorowania kierunku w jakim zmierzamy, a także zdobywanego doświadczenia, poziomu zadowolenia z życia (super metodą jest level 10 life), rozliczenia z sukcesów i porażek (warto wyciągać takie lekcje co jakiś czas!), jakości budowanych relacji i stabilizacji emocjonalnej (nawet podczas terapii zaleca się prowadzenie dziennika, praktykowanie wdzięczności i tak, robienie podsumowań też).
        A metod jak opisałaś jest całkiem sporo. Od pytań po przejrzenie zdjęć. Warto więc znaleźć na nie czas i szczerze się ze sobą rozliczyć, a później iść dalej bez ciężaru nieprzepracowanych historii. 😊

        Odpowiedz
        • Tak, bo w tym wszystkim najważniejsze jest chyba to zaczynanie od nowa bez balastu niedokończonych spraw. Podsumowanie zamyka Ci pewien etap i w nowy wchodzisz już po tym rozliczeniu.

          Odpowiedz
  2. Artykuł przeczytałam. W sumie temat podsumowań jest mi znany od dłuższego czasu. Problem u mnie z tym, że planuję, zrobię podsumowanie, ale i im dalej w las, to tych podsumowań coraz mniej, aż w końcu je porzucam. I tutaj jest pies pogrzebany – brak systematyczności, konsekwencji, takiego malutkiego bacika nade mną 😀 Albo wypracowania sobie nawyku planowania (przyznam, że planuję jedynie tzw. bieżączki) i podsumowywania, bo na razie to tak z doskoku to robię…
    W trakcie czytania wypisałam sobie, co mam podsumować i biorę się do roboty 🙂

    Odpowiedz
    • Wiesz, systematyczność swoją drogą, ale… nie każdemu jest potrzebne planowanie wszystkiego, nie każdy lubi, a są też takie okresy w życiu, kiedy nie potrzebujesz i nie masz ochoty. I w sumie, jak masz coś robić TYLKO dla systematycznego robienia, ale z niechęcią, to chyba nie warto.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz