Inspirow@nka

Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy
/Éric-Emmanuel Schmitt/

Dlaczego nie założę bujo? Obawy przed planowaniem metodą bullet journal… – część 1

Dlaczego nie założę bujo? Obawy przed planowaniem metodą bullet journal… – część 1

Dlaczego nie założę bujo? Przed Wami pierwsza porcja obaw i wątpliwości, którymi niektórzy argumentują są niechęć do planowania metodą bullet journal. Czy uda mi się je rozwiać? Zobaczcie sami…

Dlaczego nie założę bujo?

  • nie potrafię stworzyć niczego tak ładnego, co podoba mi się u innych
  • brak mi regularności
  • planery są za duże, abym je mogła codziennie nosić ze sobą
  • bazgrolę strasznie i brzydko to wygląda
  • nie mam czego planować
  • to wszystko wydaje się zbyt skomplikowane
  • planowanie zajmuje zbyt wiele czasu
Dlaczego nie założę bujo

Hmmm… większość z tych obaw – a przede wszystkim tę, że szkoda czasu na ozdabianie i kolorowanie, skoro można wtedy coś realizować – sama głosiłam jeszcze trzy lata temu… czyli przed kwietniem 2017 roku, kiedy to założyłam swój pierwszy bullet journal 🙂

Dlaczego nie założę bujo? Bo nie potrafię stworzyć niczego tak ładnego, co podoba mi się u innych…

Nie mam zdolności plastycznych – a przynajmniej zawsze byłam o tym przekonana, chociaż niektórzy twierdzą, że nie jest to prawdą – i z zazdrością przyglądałam się cudownym planerom innych osób na Instagramie czy Pintereście. Ale… czy mój musi być tak samo piękny? Czy – jeśli będzie inny – to piękny nie będzie? Nie musi też być wcale jakoś niezwykle ozdobiony – w końcu zaprzecza to samej idei bujo, tej pierwotnej, która jest przecież ogromnie minimalistyczna.

Dlaczego nie założę bujo

Dlaczego nie założę bujo? Bo brak mi regularności…

Regularności nigdy mi nie brakowało, ale… o wiele łatwiej realizować pewne rzeczy, gdy ma się je cały czas przed oczami. Dlatego planer zawsze leży otwarty na moim biurku (obecnie w domu, ale tak samo leżał w pracy). Pomaga to bardzo w skupieniu się na kolejnych zadaniach. Nie trzeba się też zastanawiać, co jest do zrobienia, gdyż lista zadań jest cały czas na widoku.

Dlaczego nie założę bujo

Dlaczego nie założę bujo? Bo planery są za duże, abym je mogła codziennie nosić ze sobą…

Hmmm… duży czy mały to kwestia względna. Ja preferuję format B5 – jest dla mnie idealny. Słyszałam o osobach, które planują w formacie A4, chociaż dla mnie byłoby to dość nieporęczne. Typowy zeszyt, czyli A5 – jest już dla mnie za mały i nie potrafię się w nim pomieścić ze wszystkim, co dla mnie ważne. Ale… widziałam gdzieś fantastyczne zdjęcie, na którym pokazano dokładnie to samo rozplanowanie tygodnia w formatach B5, A5 i A6! To było niesamowite! Co nie znaczy, że mogłabym planować w czymś mniejszym 😉 No, ale mamy tu też kwestię wagi. I to może być uciążliwe dla osób, które dojeżdżają komunikacją miejską lub chodzą na piechotę. Wtedy waga odgrywa istotną rolę i wtedy faktycznie sprawdzi się mniejszy (a co za tym idzie – i lżejszy) format planera. Jeśli jednak masz do dyspozycji samochód, możesz pozwolić sobie na dowolny format i wagę. Nosiłam swój planer zawsze ze sobą – na dodatek w towarzystwie książek, zeszytów i segregatorów.

bujo

Dlaczego nie założę bujo? Bo bazgrolę strasznie i brzydko to wygląda…

„Bazgrolę strasznie…” – to przestań! Naucz się ładnie pisać. Charakter pisma można zmienić i wypracować. Polecam w tym względzie mocno merytoryczne porady Agaty z bloga Się rysuje, która podpowiada, jak pracować nad ładnym pismem. Od niej tej nauczyłam się pisania Printem – ogromnie poprawia czytelność notatek! Tłumaczenie się brzydkim charakterem pisma jest naprawdę słabą wymówką!

bujo

Dlaczego nie założę bujo? Bo nie mam czego planować…

Nie uwierzę natomiast w wymówkę, że nie ma się czego planować. No, chyba, że jest się pięcioletnim dzieckiem, ale te jeszcze nie planują (chociaż nie – niektóre też już planują, robią to tylko w bardziej obrazkowej formie!). Jeśli chodzisz do szkoły, masz mnóstwo rzeczy do planowania – terminy sprawdzianów, kartkówek, oddawania prac, wyjścia na urodziny czy spotkania z przyjaciółmi… Studia jeszcze potęgują możliwości w tym względzie, ponieważ o terminach zaliczeń, egzaminów czy kolokwiów nikt już raczej nie przypomina. Planowanie w pracy chyba nie wymaga wyjaśnienia. A nawet, jeśli zbijasz bąki i cały dzień leżysz na kanapie, jedząc chrupki i oglądając Netflixa, to możesz zaplanować sobie kolejność seriali do oglądania! Tak naprawdę planujemy bardzo często, chociaż sobie tego może nie uświadamiamy (i nie zawsze zapisujemy). Notujemy w kalendarzu kolejne wizyty u lekarza czy imieniny znajomych, spisujemy listę zakupów, robimy sobie plan rzeczy do spakowania przed podróżą… Planowanie kojarzy się głównie z wypisywaniem zadań na dany dzień, ale przecież to nie tylko to.

planer

Dlaczego nie założę bujo? Bo to wszystko wydaje się zbyt skomplikowane…

Skomplikowane…. hmmmm… jeśli ktoś ukończył szkołę i potrafi wykonać notatkę w punktach – umie też planować. Reszta to tylko otoczka. Może być mniej lub bardziej kolorowa i skomplikowana, ale to nadal otoczka. Jeśli umiesz wziąć jakąkolwiek kartkę i napisać na niej, co po kolei będziesz robić jutro – umiesz planować. I to chyba nie jest zbyt skomplikowane?

planer

Dlaczego nie założę bujo? Bo planowanie zajmuje zbyt wiele czasu…

Wszystko zajmuje tyle czasu, ile na to przeznaczysz. Planowanie również. Jeśli wyznaczysz sobie na planowanie 10 minut – to właśnie tyle Ci zajmie. Jeśli postanowisz planować przez 2 godziny – to zajmie Ci dwie godziny. A zatem – zaplanuj czas na planowanie! Jeśli rysowanie tabelek i ozdabianie stron skomplikowanymi rysunkami jest dla Ciebie odprężające – zaplanuj na tę czynność odpowiednią ilość czasu. Jeśli nie lubisz tego robić – spisz punkty na kartce w 2-3 minuty.

planer

Dlaczego założyłam bujo i co pomaga mi w planowaniu?

W marcu bieżącego roku wpadłam na pomysł, aby skrócić i usprawnić sobie proces planowania każdego dnia. Zwykle bowiem musiałam mieć to zrobione dość skrupulatnie, a duża ilość zajęć nie zawsze pozwalała mi na poświęcenie temu procesowi odpowiedniej ilości czasu. Poza tym stwierdziłam, że samo takie rysowanie tabelek jest dla mnie stratą czasu… Tak naprawdę bowiem jestem leniem, ale bardzo pracowitym leniem, który wyznaje zasadę, że wszystkie świetne wynalazki ludzkości właśnie z lenistwa powstały! Tak samo było ze mną… Nie chciało mi się przepisywać codziennie w bujo wszystkich powtarzalnych czynności. To strata czasu, który można przyjemniej wykorzystać. Po co więc przepisywać, jak można przyklejać! Tak powstał prototyp naklejek. Naklejki są bardzo fajną alternatywą także dla osób, które nie mają zdolności artystycznych.

planer

Mój Marcin zaprojektował to, co wymyśliłam (mam bowiem takie szczęście, że jest grafikiem, specjalistą DTP, zna się na ploterach, wycinaniu i całej tej technicznej stronie przedsięwzięcia). Pierwsze arkusze wymyślonych tabelek do planowania (jeszcze w marcu) drukowałam na zwykłych kartkach, wycinałam i przyklejałam klejem. To też trwało za długo. Zaczęliśmy drukować na papierze samoprzylepnym. Ale to wycinanie… W kwietniu kupiliśmy ploter. W tym momencie nic już nie stało na przeszkodzie, aby wszystko rozszerzyć. Założyliśmy sklep z naklejkami do bujoBulletDragon. Ale o tym, co było dalej, napiszę już za tydzień…

  • wszystkie wymienione we wstępie obawy są autentyczne i zostały spisane na podstawie argumentów wysuwanych podczas dyskusji w grupie Panie Swojego Czasu na FB 😉
  • artykuł ilustrują zdjęcia mojego planera z naklejkami ze sklepu Bullet-Dragon 🙂
  • żaden ploter nie umarł w trakcie pisania tego artykułu 🙂 🙂 🙂

3 komentarze do wpisu „Dlaczego nie założę bujo? Obawy przed planowaniem metodą bullet journal… – część 1”

  1. Święte słowa! 🙂
    Jak ktoś się nabija z mojego planowania (a zdarzają się takie osoby, a raczej, poprawka: zdarzały się), wymieniałam wszystkie rzeczy, które ogarnialam w danym momencie i w zależności od wieku rozmówcy mówiłam „Jeśli ogarniasz więcej bez planowania, powiedz mi jak to zrobić” albo „Jak widzisz, planowanie przydaje się, gdy ma się dużo na głowie”. I ludziom to zamyka usta, bo najczęściej mają pracę i serial, albo tylko pracę i wydaje im się, że planowanie jest bez sensu. Jeśli ma się co planować i ma się po co planować, zawsze ma sens i też nie trzeba się obawiać. Planer czy bujo, tak jak piszesz, nie musi być wymuskany 🙂

Dodaj komentarz