Inspirow@nka

Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy
/Éric-Emmanuel Schmitt/

O ogarnianiu życia metodą Boonati ;)

O ogarnianiu życia metodą Boonati ;)

Kochani! Obiecałam Wam jakiś czas temu, że będę zapraszać do siebie Osoby Wyjątkowe. W ubiegłym miesiącu gościłam na łamach bloga Mariolę, a dziś chcę Wam przedstawić kolejną mocno utalentowaną i niesamowitą osobę – Boonati! Opowie nam ona O ogarnianiu życia metodą Boonati 😉

O ogarnianiu życia metodą Boonati 😉

Cześć! Ania poprosiła mnie o opisanie tego, jak ogarniam swoje życie. Jak połączyłam opiekę nad dzieckiem, ogarnianie domu, etat, malowanie i pisanie, prowadzenie działalności oraz tworzenie Dziennika Uczuć. Musiałam się z tym tematem przespać i przyglądnąć się jak wygląda moje życie. I prawda jest taka, że wszystko zaczęło się od dziecka. Zanim stałam się matką to nie miałam czasu na nic. Moje życie przepływało przez palce i dziwiłam się, skąd inni ludzie mają tyle czasu na działanie, skoro ja go nie mam, a nasz czas jest taki sam. Też mają 24h, podczas których wykonują więcej czynności niż ja. Ale jak?

Moment, w którym zaczynasz ogarniać czas…

A no tak, że gdy pojawia się dziecko to jest ten moment, gdzie zostaje się dosłownie zmuszonym do ogarnięcia czasu. Musisz z dnia na dzień, hardkorowo zderzyć się z rzeczywistością, że oprócz tego, że jest normalne życie to pojawia się ktoś, kto potrzebuje Twojego zainteresowania przez 80% dnia. Po prostu MUSISZ w te 80% wpleść różne czynności domowe, bo inaczej nie zjesz, nie wykąpiesz się, nie pójdziesz na spacer i będziesz wyglądać – i czuć się – jak siedem nieszczęść. Ja się tak czułam. Nie umiałam tak szybko przeskoczyć w tryb „matka” i po prostu 80% zajmowałam się potrzebami mojego dziecka, a przez 20% grałam na telefonie, spałam lub oglądałam seriale. No bo trzeba się odmóżdżyć, prawda? Ano prawda. Ale to od Ciebie będzie zależeć, w jaki sposób się będziesz odmóżdżać. Musisz znaleźć swój sposób na odmóżdżenie.

Ja swój sposób znalazłam, gdy moje dziecko w końcu poszło do żłobka. Oczywiście nie musisz rodzić dziecka, by zostać ogarniaczem czasu 😀  Po prostu rezygnuj z rzeczy, które są nieproduktywne, które Ci nic nie dają, które Cię niczego nie uczą a zacznij robić rzeczy, które rozkręcają Twój rozwój. Nie wiesz, co lubisz robić? Zacznij wszystko powoli. Najpierw spróbuj tego, potem tamtego. Nie wydawaj od razu milionów na farby, płótno i pędzle. Pożycz, potestuj. Na bbwriting.pl tworzymy artykuły, które pokazują, jak zacząć w różnych dziedzinach życia. Poczytaj, sprawdź, co jest dla Ciebie i powoli wprowadzaj to w swoje życie.

Jak zaczęłam ćwiczyć pismo…

Po powrocie z macierzyńskiego, zostałam przeniesiona na inne stanowisko, na którym miałam pracę falami. Raz nie miałam zbyt dużo pracy, a raz się nie wyrabiałam. Gdy miałam te dni wolne, to korzystałam z okazji i chłonęłam od nowa świat. Poszłam do pracy i uczyłam się nowych rzeczy 🙂 Wtedy zderzyłam się z paroma rzeczami. Odkryłam bullet journal i pamiętnik wieloletni. Bullet Journal wiązał się z ładnym pismem i ogólnie wyglądem tego notesu, więc wpadłam na pomysł ćwiczenia pisania. Kolega podrzucił mi pomysł, że mogę ćwiczyć to pismo, tworząc dla niego ręcznie kartkę urodzinową z życzeniami. I tak się zaczęło.

O ogarnianiu życia metodą Boonati ;)

Etapy nauki ładnego pisania

Najpierw było pismo z małymi doodlami, potem moje obrazki zaczęły się rozkręcać, podkradałam dziecku flamastry, by te obrazki kolorować i uczyłam się ciągle nowych rzeczy, żeby te kartki urodzinowe były jak najpiękniejsze. Bo kolega rozpoczął u mnie etap tworzenia kartek urodzinowych dla ludzi z pracy. Uwielbiam sprawiać ludziom radość, więc to było moim motorem napędowym. Miałam wspaniałą firmę i cudowną ekipę, więc napędzałam się tą radością podczas tworzenia dla każdej kolejnej osoby. W sumie powstało ponad 20 kartek. Gdy wracałam z pracy do domu, to siadałam do szablonów i ćwiczyłam pismo. W między czasie oczywiście ogarniając dziecko. Pięć minut pisania, 20 minut zabaw z dzieckiem. Trzy minuty pisania i 20 minut ogarnianie do snu. Potem siadałam do Bullet Journala, żeby kontrolować nawyki, sprawdzić, co mam zaplanowane na drugi dzień, dopisać nowe pomysły i po zakończeniu siadałam i robiłam to, co zwykle lubiłam robić z czasów „przed dzieckiem”, czyli oglądanie seriali i filmów.

Czym jest dziennik wieloletni?

Tak jak wcześniej pisałam, w między czasie nauki ogarniania pisania, bulletu i dziecka wpadła mi idea dziennika wieloletniego. Dziewczyna na grupie kreatywnych dziewczyn od @aniamaluje na facebooku, pokazała, że tworzy coś takiego już od paru lat. Jest to 365 karteczek z pytaniami na każdy dzień tygodnia i zostawione miejsce na odpowiedzi. Mniej więcej coś takiego. Mniej więcej. Bo każda kartka miała pytania.

O ogarnianiu życia metodą Boonati ;)

Oczywiście ja jestem leniwą bułą i chciałam sobie kupić takie coś gotowe. W sieci znalazłam

  1. Dzienniki po angielsku
  2. Dzienniki bez pytań, do samodzielnego uzupełniania
  3. Dzienniki, które nie były już dostępne w sprzedaży

Jak powstawał Dziennik Uczuć?

Wtedy uniosłam się dumą i stwierdziłam, że wydrukuję sobie coś takiego. W trakcie pracy na etacie siedziałam i zapisywałam sobie pytania, które mi przychodziły z różnych stron. A tu w sieci, a tu od koleżanek, a tu coś mi wpadło, a tu reklama na autobusie. Nie chcę się tu rozpisywać o szczegółach (zrobię to w kolejnym artykule), ale od nitki do kłębka powstał Dziennik Uczuć. Dziennik Uczuć był moim drugim dzieckiem, które zmusiło mnie od nowa do organizacji czasu. Szukanie korektorów, redaktorów, składaczy, ilustratorów, drukarni, księgowość, szukanie sklepu, zakładanie newslettera, a następnie kontakt ze wszystkimi i ogarnianie wszystkiego, wywróciło mój świat do góry nogami. I już jesteśmy na etapie ogarniania dziecko-dom-praca-pasja-etat-dziennik-sklep. W lipcu 2018 powoli zaczęłam tworzyć markę boonati, w styczniu 2019 otwierałam sklep, a w marcu 2019 ruszyłam pełną parą z działaniami w social media. Instagram, facebook, newsletter, strona, reklama, fora internetowe, współprace. Od lipca 2019 mam własną działalność gospodarczą, a we wrześniu 2019 odeszłam z pracy.

I tak w przeciągu 3 lat z samodzielnej księgowej zmęczonej swoim życiem, stałam się boonati, która wyżywa się kreatywnie i nie ma czasu na nudę. Dlatego Dziennik jest na 3-lata. Szalenie żałuję, że nie miałam go na początku swojej drogi zmian, bym mogła je rok po roku, miesiąc po miesiącu zapisywać i obserwować to, jak się zmieniam. Czujesz to? Czytać jak trzy lata temu było się leniwą bułą chodzącą na etat do pracy, a po tych trzech latach masz własną działalność ze sklepem online, sprzedajesz obrazy, zakładki, tworzysz winietki, uczysz brush letteringu, piszesz artykuły i uszczęśliwiasz kobiety własną książką – czyli jesteś autorką.  O MAJ GAD!

O ogarnianiu życia metodą Boonati ;)

Naucz się odpuszczać!

Ale muszę Ci sprzedać jeden mały, ale chyba najważniejszy w tym wszystkim element. Musisz nauczyć się odpuszczać. Musisz nauczyć się żyć z bałaganem. Tak. Ogarnianie to nauka życia w bałaganie i odpuszczanie 😀 Gdy malujesz, a przed Tobą sterczy sterta nieumytych naczyń i niepościerane blaty. Musisz nauczyć się nie widzieć tego, dopóki nie skończysz dbać o siebie. Bo malowanie i pisanie jest dla mnie dbaniem o siebie. Jeśli jeszcze nie tworzysz to weź sobie wydrukuj szablon z Hand lettering Polska, np. ten, weź grubego markera, jeśli jeszcze nie posiadasz brush penów i uzupełnij. Wszystkie osoby, z jakimi miałam kontakt i tego próbowały, twierdziły pod koniec uzupełniania, że czuję się zrelaksowane. Bo wyłączasz myśli. Skupiasz się na tej jednej rzeczy. A ona jest kreatywna, więc Twój mózg zalewa się endorfinami. Nie myślisz o problemach, o obowiązkach, kłopotach, dzieciach, mężu, rodzinie, koleżankach, pracy. Swego rodzaju medytacja.

O ogarnianiu życia metodą Boonati ;)

Musisz też nauczyć się w priorytety. Czy ważne jest dla Ciebie umycie naczyń, odkurzenie, umycie podłogi, obejrzenie „Big Brothera” lub 1376 odcinka „Mody na Sukces” czy poćwiczenie ręki. Jeśli te naczynia leżą już tydzień i muszki owocówki szaleją do woli to priorytet jest oczywisty. Ale jeśli to jest nieposprzątany talerz ze śniadania, które jadłaś godzinę temu… to odpuść. Usiądź, zadbaj o siebie.

O ogarnianiu życia metodą Boonati ;)

***

Ogromnie dziękuję Boonati za podzielenie się swoimi doświadczeniami na łamach mojego bloga! Dziękuję za wartościowy post, który – mam nadzieję – pomoże i Wam w ogarnianiu codzienności! Obiecuję, że ta fantastyczna osóbka pojawi się jeszcze tutaj z równie niesamowitymi tekstami!

6 komentarzy do wpisu „O ogarnianiu życia metodą Boonati ;)”

  1. Świetne! Muszę przyjrzeć się bliżej Boonati. Uważam jedynie, że rzeczy, które muszą zostać zrobione lepiej zrobić od razu niż układać je w stertę, bo ostatecznie i tak trzeba będzie je zrobić, a zajmie to więcej czasu 🙂 Wolę raz w tygodniu posprzątać, niż potem doprowadzać dom do użytku jeżdżąc przez tydzień na mopie 😛

    • Świetna dziewczyna, wiec polecam 😉 Ale akurat co do sprzątania, to ja też wolę rzadko, ale porządnie – lubię widzieć efekt 🙂

  2. Dziennik wieloletni! 😍 Ja mam taki z Tigera na 5 lat, ale te 4-5 linijek pozwala jedynie na hasłowe zapisanie wydarzeń. 😊
    A karteczki ze zdjęcia skradły mi serce! ♥️ Czuję się zainspirowana i z pewnością będę robić coś na ich wzór.

  3. Sama prawda. Organizacja to podstawa, do tego chęci i oczywiście, że się da! 🙂 Sama to przerobiłam: synek w domu, własna firma, blog, rozwój osobisty, a to wszystko bez niani, bez gosposi i bez angażowania dziadków 😉
    Bardzo inspirujący artykuł, oby trafiło na niego wiele młodych mam 🙂

Dodaj komentarz