Inspirow@nka

Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy
/Éric-Emmanuel Schmitt/

Czas dla siebie… [13]

Czas dla siebie… [13]

Planuję… aby mieć czas dla siebie. Odkąd w kwietniu 2017 roku założyłam bullet journal, znacząco ogarnęłam chaos. Przede wszystkim nauczyłam się planować swój czas wolny i wyznaczyłam sobie miejsce dla przyjemności. Przestałam się fiksować wyłącznie wokół pracy, znacznie ograniczyłam jej czas. Wpisy z serii Czas dla siebie… poświęcone są temu, aby pokazać Wam, że można swoje dni zaplanować tak, aby w każdym znalazła się chociaż chwila na przyjemności. Jakie zatem przyjemności odnalazłam w mijających dniach? Zobaczcie!

Czas na czytanie…

Przekroczyłam wczoraj magiczną liczbę 80 – z zaplanowanych na ten rok 52 książek do przeczytania. Owszem, jestem w trochę lepszej sytuacji i mam na to więcej czasu, ale… były lata, kiedy pracowałam i udawało mi się przeczytać 120 książek rocznie 😉

Muszę się też pochwalić, że poczyniłam ogromny postęp – kilka tygodni temu odkryłam Legimi i przeczytałam już 3 książki w wersji elektronicznej! I tu chyba należy się dłuższe wyjaśnienie. Ja uwielbiam posiadać książki. Tak fizycznie. Kupić, przeczytać i mieć. Problem zaczął się wtedy, gdy stały się one bardzo drogie (ponad 40 zł za egzemplarz), a niektóre z kupionych nadawały się tak naprawdę do jednokrotnego przeczytania. Owszem, fajna, ale na raz. Wiedziałam, że nigdy do jakiejś pozycji nie wrócę, a miejsca w domu naprawdę nie ma aż tyle, aby przechowywać wszystkie. No i żal mi się robiło zwyczajnie, gdy wydawałam na książkę ponad 40 zł, czytałam, a potem oddawałam za darmo do biblioteki. [tutaj od razu zrobię kolejną dygresję – nie, nie sprzedaję książek, fotografowanie, wystawianie, a później pakowanie i jazda co kilka dni na pocztę + stanie tam czasem w półgodzinnej kolejce nie wchodzi z w grę – cenię swój czas wyżej, niż te kilkanaście złotych, które mogłabym uzyskać, straconego czasu na pewno by mi to nie zrekompensowało, wolę oddać do biblioteki].

I to był powód sięgnięcia po Legimi. Najwyższy abonament miesięczny wynosi cenę jednej książki, więc już mi się zwrócił trzykrotnie. A żadna z pozycji, którą wybrałam do przeczytania nie była warta zostawienia jej w domu. Jestem więc ogromnie zadowolona z dokonanego wyboru. Oczywiście poczyniłam założenie, że jeśli przeczytam w ten sposób coś wyjątkowo wartościowego, to później zakupię wersję papierową.

Co zatem udało mi się przeczytać w czasie minionych kilku tygodni?

  • John Green „Gwiazd naszych wina” 69/52
  • Anna Kańtoch „Pokuta” 70/52
  • Wojciech Chmielarz „Rana” 71/52
  • Joseph Murphy „Potęga podświadomości” 72/52
  • Max Czornyj „Rzeźnik” 73/52
  • Remigiusz Mróz „Hashtag” 74/52
  • Remigiusz Mróz „Behawiorysta” 75/52
  • Aleksandra Rumin „Zbrodnia po irlandzku” 76/52
  • Olga Gromyko „Wierni wrogowie” 77/52
  • Thomas Erikson „Twój szef jest idiotą” 78/52
  • Magdalena Witkiewicz „Milaczek” 79/52
  • Przemysław Semczuk „Czarna wołga” 80/52
książki

Czas na zakupy...

Oj zaszalałam 😉 Ale lubię takie szaleństwo nie odmawiam go sobie, jeżeli mogę. Największym chyba i najbardziej upragnionym nabytkiem stał się cudowny stary kredens do kuchni, o którym marzyłam już od dawna. W sierpniu udało się to marzenie zrealizować.

Ogromnie dużo jest też zakupów papierniczych, które w tym okresie życie są dla mnie priorytetowe. Te zrobione są przede wszystkim w sklepach Tedi, Action i Tiger – czyli tych ulubionych. W sierpniu sporo ciekawych rzeczy pojawiło się też w szkolnej ofercie Biedronki.

Zresztą – sami zobaczcie:

Czas dla siebie...

Czas na podróże…

Staramy się wykorzystywać każdą okazję, aby zobaczyć coś ciekawego. Tym razem moja kolekcja odwiedzonych i sfotografowanych krzyży pokutnych powiększyła się aż o 19 kolejnych okazów, oto najpiękniejsze:

Czas dla siebie...

Czas na planowanie…

Wrzesień zaplanowałam w najnowszym planerze Pani Swojego Czasu (z którą zresztą udało mi się spotkać w sierpniu na żywo!). Tym w kolorze pudrowego różu. Dołożyłam kilka jesiennych akcentów w postaci naklejek własnego projektu i produkcji 🙂

Czas dla siebie...

Tu możecie zobaczyć, jak mi wyszło:

Do poczytania!

Na koniec tradycyjnie zapraszam Was:

Czas dla siebie...

2 komentarze do wpisu „Czas dla siebie… [13]”

  1. Fajne te planery pionowe, aż by się chciało zdradzić planer PSC i wrócić do segregatora 🙂 Może rozważysz wersję z marginesem, żeby było miejsce na dziurki?

Dodaj komentarz