Inspirow@nka

Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy
/Éric-Emmanuel Schmitt/

MOJE POCZĄTKI Z METODĄ BULLET JOURNAL

MOJE POCZĄTKI Z METODĄ BULLET JOURNAL

Dziś opowiem Wam, jakie były MOJE POCZĄTKI Z METODĄ BULLET JOURNAL, dlaczego tak lubię ten system planowania oraz czego obawiam się na początku…

ZALETY PLANOWANIA W BUJO

Największą zaletą planowania w bullet journalu jest to, że można dopasować go całkowicie do swoich preferencji i zmieniać dosłownie wszystko zawsze wtedy, gdy warunki się zmieniają. Tu widać wyraźnie jego zdecydowaną przewagę nad typowym kalendarzem czy terminarzem, mającym z reguły  ścisły podział, który nie zawsze jest dla każdego odpowiedni. Miejsca mamy w nim za dużo, za mało, a bywają dni, a czasem nawet tygodnie, które – z różnych powodów – pozostawiamy puste. W bujo tak nie jest, ponieważ zapisujemy to, co chcemy, tak, jak chcemy i wtedy, kiedy chcemy.

MOJE POCZĄTKI Z METODĄ BULLET JOURNAL

Można to robić bardzo ozdobnie, wykorzystując swe umiejętności plastyczne, można – minimalistycznie, stosując ewentualnie tylko gotowe ozdoby w postaci naklejek lub taśm washi. Wszystko zależy od upodobań i osobistych preferencji.

MOJE POCZĄTKI Z METODĄ BULLET JOURNAL

MOJE POCZĄTKI Z METODĄ BULLET JOURNAL

W czasie swojej przygody z bullet journalem wypróbowałam wiele sposobów i technik jego prowadzenia. Ogromnym źródłem inspiracji jest tutaj internet. Ale od razu uprzedzę – początki bywają trudne. I to wcale nie dlatego, że nie wiemy, jak planować. Największa trudność polega na tym, że mamy wokół tak wiele pięknych projektów i przykładów, że kompletnie nie wiemy, które wybrać.

MOJE POCZĄTKI Z METODĄ BULLET JOURNAL

MODYFIKUJMY DO WOLI

Taka niemoc decyzyjna może nawet spowodować to, że… nie zaczniemy w ogóle planować! Mam jednak nadzieję, że – tak, jak to było w moim przypadku – wszystko i u Was przyjdzie z czasem. Nie od razu (chociaż bywają i tacy, którzy od samego początku potrafią wypracować własny styl i trzymają się go wytrwale). Po wielu miesiącach prób i błędów wiem, czego chcę i co w tym momencie mi odpowiada. Oczywiście, zawsze należy pamiętać, że wszystko zależy od okoliczności. Znalazłam się teraz w takim okresie życia i w takich warunkach, że odpowiada mi taki, a nie inny styl/system planowania. I nie zakładam, że będzie trwał wiecznie. Wiem, że zmieni się on wtedy, gdy warunki, w których jestem, też ulegną zmianie. I to właśnie w metodzie planowania bullet jouranal jest najpiękniejsze – nigdy nie musimy się trzymać sztywnych ram. Możemy też modyfikować swoje planowanie w zależności od zmieniających się okoliczności!

MOJE POCZĄTKI Z METODĄ BULLET JOURNAL

PO CO PLANUJEMY…

I tak właśnie z tym planowaniem było u mnie. Jakiś czas temu doszłam do wniosku, że odpowiada mi prawie wszystko, ale… szkoda mi czasu (albo jestem zbyt leniwa – jak kto woli) na przepisywanie pewnych powtarzalnych czynności każdego dnia. A lubię jednak planować dość szczegółowo, w określonych ramach dnia, stanowiących schemat. Jest mi to po prostu potrzebne, aby czas nie przeciekał między palcami. Aby wieczorem mieć poczucie, że dzień był spędzony produktywnie. A może przede wszystkim po to , aby włożyć w ten plan dnia czas na odpoczynek i na realizację swoich pasji. O tym, dlaczego to takie ważne, napiszę niebawem. A Was zostawiam z niespodzianką – kilkoma stronami z mojego PIERWSZEGO bullet journala 😉

MOJE POCZĄTKI Z METODĄ BULLET JOURNAL

2 komentarze do wpisu „MOJE POCZĄTKI Z METODĄ BULLET JOURNAL”

Dodaj komentarz