Inspirow@nka

Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy
/Éric-Emmanuel Schmitt/

Czas dla siebie… [12]

Czas dla siebie… [12]

Planuję… aby mieć czas dla siebie. Odkąd w kwietniu 2017 roku założyłam bullet journal, znacząco ogarnęłam chaos. Przede wszystkim nauczyłam się planować swój czas wolny i wyznaczyłam sobie miejsce dla przyjemności. Przestałam się fiksować wyłącznie wokół pracy, znacznie ograniczyłam jej czas. Wpisy z serii Czas dla siebie… poświęcone są temu, aby pokazać Wam, że można swoje dni zaplanować tak, aby w każdym znalazła się chociaż chwila na przyjemności. Jakie zatem przyjemności odnalazłam w mijających dniach? Zobaczcie!

Czas na czytanie…

Czytam sporo. Zarówno według swojego grafiku (kilka pozycji jeden rozdział dziennie), o którym pisałam TUTAJ, jak i spontanicznie – czyli jedna książka w jeden lub dwa dni…

Co zatem udało mi się przeczytać w czasie minionych kilku tygodni?

  • Emily Craig „Tajemnice wydarte zmarłym” 64/52
  • Olga Gromyko „Wiedźmie opowieści” 65/52
  • Sebastian Fitzek „Pacjent” 66/52
  • B.A. Paris „Pozwól mi wrócić” 67/52
  • C.J. Tudor „Zniknięcie Annie Thorne” 68/52
Czas dla siebie...

Czas na zakupy…

Kierując się powszechnie znaną zasadą, która mówi, że:

Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy.

…nabyłam w ostatnim czasie kilka rzeczy, które znacząco uprzyjemniły moje życie. Nie będę wymieniać wszystkich (nie wiem, czy post blogowy może być aż tak długi), pokażę tylko kilka tych najciekawszych.

Czas dla siebie...

Czas na podróże…

Wiecie zapewne, że zdrowie oraz ilość posiadanych zwierząt znacznie ograniczają nasze możliwości w zakresie podróżowania. Tym chętniej robimy sobie wspólne jednodniowe wycieczki. Co udało nam się zobaczyć tym razem?

Czas dla siebie...

Czas na planowanie…

W sierpniu do planowania wykorzystałam mini Planer Pełen Czasu z serii #dżunglove od Pani Swojego Czasu. W planowaniu pomagają mi też samoprzylepne karteczki z zestawu #dżunglove, taśmy washi w monstery i liście palm (kupowane w Tchibo i na AliExpress), zielony zakreślacz z motywem monstery (ze sklepu Action) oraz żelopisy Muji (także z AliExpress). Dżunglowe motywy (liście palm i monstery) zastosowałam także na samodzielnie zaprojektowanych, wydrukowanych i wyciętych w domu naklejkach.

Do poczytania!

Wiecie, że sklep Bullet-Dragon już nie istnieje? Idzie nowe! Niektórzy już o tym wiedzą, inni się domyślają, a jeszcze inni – niedługo zobaczą.

Ja jednak nadal zapraszam Was:

Czas dla siebie...

Dodaj komentarz