Inspirow@nka

Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy
/Éric-Emmanuel Schmitt/

Czas dla siebie… [8]

Czas dla siebie… [8]

Planuję… aby mieć czas dla siebie 🙂 Piątkowe wpisy poświęcone są temu, aby pokazać Wam, że można swoje dni zaplanować tak, aby w każdym znalazła się chociaż chwila na przyjemności. Jakie zatem przyjemności odnalazłam w mijających dniach? Zobaczcie!

Nieplanowany Dzień Dziecka!

Chociaż jestem wielką zwolenniczką planowania, nie stronię także od spontaniczności! A ponieważ miniony weekend był cudownie ciepły, wybraliśmy się na dwie wycieczki – planowaną (niedzielną) oraz całkiem spontaniczną (sobotnią). I o tej ostatniej teraz Wam opowiem!

Po wspólnym śniadaniu (tradycja!), podczas picia kawy na ogródku (tradycja!), uznaliśmy, że trzeba jakoś uczcić Dzień Dziecka. I z tej właśnie okazji Mama zabrała nas do Wałbrzycha – na nasz ulubiony chiński makaron! Nie tak prędko jednak go zjedliśmy, ponieważ przed samym wyjazdem udało mi się jednak coś tam zaplanować 😉 A konkretnie – odwiedzenie kilku krzyży pokutnych w Wałbrzychu. Najpierw jednak zatrzymaliśmy się w sklepie Action na małych zakupach papierniczych, a potem – w sąsiadującej z nim cukierni na kawie i pysznym cieście (to też nasza tradycja, gdy tam jesteśmy!). Później udało nam się – z pewnymi przygodami – sfotografować dwa wałbrzyskie krzyże pokutne. Pierwszy z nich znajduje się w Lubiechowie. Tak naprawdę są tam aż dwa krzyże, ale drugiego nie udało się odnaleźć. Drugi wałbrzyski krzyż położony jest w dzielnicy Poniatów. Oprócz krzyża zapamiętałam jeszcze dwie bardzo znaczące rzeczy – drogę z wylaną smołą (która do dziś wlepiona jest w moje Crocsy) oraz stromą leśną drogę prowadzącą do tego osiedla (gdy wyobraziłam ją sobie zimą, postanowiłam już więcej nie narzekać na nasz podjazd do domu!). No i ostatnim etapem wycieczki była wałbrzyska galeria Victoria i nasz najlepszy na świecie chiński makaron!

Czas dla siebie...

Zaplanowana wycieczka niedzielna!


Tak… wycieczka niedzielna była już jak najbardziej planowana! Jechaliśmy bowiem – praktycznie tak, jak co miesiąc – aby podczas Targów Staroci odebrać od Eli zamówiony rowerek oraz niespodziankowe unytko z wiatrakiem 😉 Potem pyszne śniadanie w McDonald’s (sałatka i kanapka z jajkiem też już powoli staje się naszą tradycją!). No a kolejnym punktem wycieczki były oczywiście krzyże pokutne. Udało mi się w mieście sfotografować trzy, dwa kolejne czekają na swoją kolej, ale ciężko się do nich dostać. Na szczęście nie poprzestaliśmy na fotografowaniu krzyży świdnickich. Odwiedziliśmy w tym celu także Bielawę (w której po raz pierwszy napotkałam krzyż prawidłowo opisany oraz niesamowicie zadbany) oraz Potworów (w którym poszukiwania tydzień wcześniej zakończyły się fiaskiem) – tym razem znaleźliśmy nie tylko krzyż pokutny, ale też towarzyszące mu dwie fajne kozy i stadko małych kaczuszek z mamą 😉

Wszystkie wspomniane krzyże kamienne/pokutne/pojednania znajdziecie szczegółowo opisane TUTAJ 🙂

Czas dla siebie...

Zakupy. Zakupy są miłe.

Tym bardziej, że zrobiłam ich w tym tygodniu całkiem sporo. W czwartek klubowiczki Klubu Pań Swojego Czasu dostały tajny link, aby mieć możliwość zaopatrzenia się w pierwszej kolejności w artykuły z nowej serii #dżunglove – niebawem zatem przylecą do mnie:

  • najnowszy Mini Planer Pełen Czasu
  • trzy zestawy naklejek
  • zestaw karteczek samoprzylepnych
  • i biuwar 🙂
Czas dla siebie...

W piątek zrobiłam kolejne zakupy – w sklepie Coffeedesk nabyłam zestaw do parzenia kawy (drip, dzbanek, filtry i miarka do kawy) – w kolorze czerwonym, idealnym do naszej kuchni. Natomiast w sklepie Devangari zakupiłam mini zestaw farb Kuretake Gansai Tambi, do których dobrałam sobie brush pen ZIG Mangaka Flexible w kolorze sepii i notes z outletu (L) Starry Night.

Czas dla siebie...

Wracając do planowania…

To podsumowałam maj w Planerze Pełnym Czasu od PSC 🙂 Zapraszam na film, bo z komentarzy wiem, że nawet się podoba 😉

Co nowego na blogu?

Tym razem zaprosiłam Was do swojej pracowni, mogliście podpatrzeć, gdzie i w jaki sposób powstawała. Jak stworzyliśmy coś, praktycznie z niczego i ile to wszystko kosztowało. W jaki sposób urządzić klimatyczne wnętrze posiłkując się praktycznie w 90% rzeczami wyszperanymi na starociach i jak wszystko się zmienia na przestrzeni lat… Zapraszam!

Czas dla siebie...


Do poczytania!

Na koniec tradycyjnie zapraszam Was:

Czas dla siebie

Dodaj komentarz