Inspirow@nka

Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy
/Éric-Emmanuel Schmitt/

Wymarzona pracownia rękodzielnicza…

Wymarzona pracownia rękodzielnicza…


Marzenia…

Moje życie praktycznie od dzieciństwa związane jest z rękodziełem. Gdy byłam dzieckiem – robiłam domki z papieru oraz ubierane laleczki. W wieku 12 lat nauczyłam się wyszywać krzyżykami. Poznałam podstawy szydełkowania, robienia na drutach, haftu richelieu oraz szycia… Uczestniczyłam w kilku profesjonalnych kursach decoupage, miałam w ręku czółenko do frywolitek i raz robiłam nawet własne świece… Nie do wszystkich dziedzin czuję jednak taką samą sympatię – najwięcej czasu poświęcam jednak wyszywaniu krzyżykami oraz – od prawie 10 lat – scrapbookingowi. Warunki domowe – a szczególnie posiadana przez nas ilość kotów – nigdy nie pozwalała mi na rozłożenie się z większym projektem, a tym bardziej – na zostawienie go w trakcie pracy…. Wtedy w mojej głowie zaczęła rodzić się wymarzona pracownia rękodzielnicza…

Od marzenia do realizacji nie upłynęło zbyt wiele czasu. Mieliśmy na ogródku komórkę (dawny pokoik), służącą za składowisko rzeczy, które “na pewno kiedyś się przydadzą”… Wiedziona nagłym impulsem pewnego sierpniowego popołudnia wstałam z huśtawki i zaczęłam wyrzucać z niej graty… I tak to się właśnie zaczęło!

Wymarzona pracownia rękodzielnicza...


Droga do celu…

Praca nad wymarzoną pracownią trwała prawie cały rok (od 12 sierpnia 2011 do 17 czerwca 2012). Wszystko robiliśmy własnoręcznie – największą część prac wykonał oczywiście Marcin, do niego bowiem należał remont ścian, kładzenie kabli elektrycznych, płyt czy wykładziny, a także renowacja mojej największej dumy – pożydowskiego kredensu po Babci. Przywędrował on do nas jeszcze z ulicy Kościelnej (a w tamtym mieszkaniu służył od czasów przedwojennych).

Mebel został rozebrany na części, odpalony z farby olejnej, zaszpachlowany, a na koniec pomalowany (tym razem już przeze mnie) farbą akrylową suchym pędzlem, aby stworzyć efekt przecierki.

Wymarzona pracownia rękodzielnicza...

Prawie wszystkie sprzęty w pracowni pochodzą z odzysku (tj. ze strychu lub giełdy staroci). Kupiliśmy tylko nowe lampki (sufitową i na biurko) oraz ogromny funkcjonalny stół z IKEA.

Wymarzona pracownia rękodzielnicza...

Moim marzeniem było też odrestaurowanie starego stołu kuchennego (takiego z wysuwaną szufladą na miski do mycia naczyń). Niestety, stał on w piwnicy i nie przeżył wyciągania. Rozpadł się pod wpływem korników i wilgoci…

Wymarzona pracownia rękodzielnicza...

Całe pierwsze wyposażenie pracowni także pochodziło z giełdy staroci oraz lumpeksów (firanka, koc, poduszki). Wszystko utrzymane jest w tonacji bieli i granatu, ponieważ elementem, który mocno rzuca się tam w oczy, są holenderskie wiatraki – także moja wielka miłość…

Cały koszt remontu i wyposażenia pracowni zamknął się (w roku 2011/12) w kwocie 4 tysięcy złotych (nie liczę tu wyposażenia typowo scrapowego, czyli Big-Shota, bindownicy, tablicy bigującej itp. – ich aktualne ceny możecie sprawdzić na bieżąco, są niemałe).

Wymarzona pracownia rękodzielnicza...


Wymarzona pracownia rękodzielnicza!

I wreszcie powstała! Tutaj już mniej słów – wystarczą zdjęcia… Ale muszę się Wam przyznać – w pierwszych dniach (a nawet miesiącach) po jej powstaniu ogromnie dużo czasu spędzałam tam… wcale nie na tworzeniu! Po prostu siadałam i patrzyłam w zachwycie, nacieszając się tym, co wreszcie mam! Teraz jeszcze czasem robię to samo… Ale – czy nie mam racji?

Wymarzona pracownia rękodzielnicza...
Wymarzona pracownia rękodzielnicza...


Zmiany, zmiany…

Moja pracowni ciągle się zmienia – robię przemeblowania, dostawiam nowe sprzęty. Kilka lat temu wzbogaciła się ona na przykład o zabytkową maszynę do szycia, po którą pojechaliśmy aż do Poznania! Później zamieszkał w niej mój wymarzony pluszowy fotel… Praktycznie na bieżąco wzbogacana jest o nowe przedmioty z wiatrakami, które kupuję najczęściej na naszej sobotniej giełdzie staroci albo dostaję w prezencie od dobrych ludzi. Znają oni moje upodobania i też wyszukują mi zewsząd wiatrakowe akcesoria…

Wymarzona pracownia rękodzielnicza...

Co nowego?

Staram się każdej wiosny trochę odświeżać swoją pracownię. Robimy po zimie mniejsze lub większe porządki, czasem przemeblowanie…

Wymarzona pracownia rękodzielnicza...

Pracownia żyje, zmienia się. Przed rokiem stała się miejscem, w którym eksponowana jest moja kolekcja naparstków. Co prawda w zakupionych gablotach mieści się dopiero połowa zbioru (cały liczy około 2 tysiące sztuk), ale już planujemy zakup kolejnych…

Wymarzona pracownia rękodzielnicza...

Ciekawa jestem, czy też macie swoje rękodzielnicze miejsca, czy tylko ja jestem taką szczęściarą? Zostawcie mi w komentarzach linki do swoich kącików – chętnie Was odwiedzę i je zobaczę.

2 komentarze do wpisu „Wymarzona pracownia rękodzielnicza…”

Dodaj komentarz