Inspirow@nka

Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy
/Éric-Emmanuel Schmitt/

Nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie…

Nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie…

Nigdy nie wiesz…

…kto jest po drugiej stronie –

To bardzo znane hasło kampanii społecznej „Nigdy nie wiadomo, kto jest po drugiej stronie miało chronić dzieci bezkrytycznie wierzące w to, co zobaczą i przeczytają w internecie. I o ile w kwestii dzieci jak najbardziej popieram te założenia, o tyle już w przypadku osób dorosłych ośmielę się mieć własne zdanie… A dlaczego?

Nigdy nie wiesz

Siedzę przed monitorem pisząc te słowa. Siedzisz przed monitorem czytając je. I – tak jak my – siedzi w tej chwili przed monitorami (czy ekranami komórek) mnóstwo innych ludzi. Normalnych ludzi. Dobrych ludzi. Wartościowych. Takich, którzy chcą nam przekazać coś mądrego, ciekawego i ładnego. Owszem, nie wszyscy są tacy. Zawsze i wszędzie znajdzie się ktoś zły. Ale… wierzę mocno w zasadę, że znajdujemy to, czego szukamy! Jeśli będę w sieci szukała rzeczy pięknych i wartościowych, to właśnie takie znajdę. Jeśli będę szukała ludzi, znajdę tych dobrych, bo za takimi będę się rozglądać! I to o nich zaraz Wam napiszę…

Internet i Facebook…

…zbliżyły niesłychanie ludzi do siebie – takie zdanie Janusza L. Wiśniewskiego (autora m.in. „Samotności w sieci”) pojawiło się parę lat temu w jakimś czasopiśmie. Wycięłam je wtedy i wykorzystałam do zrobienia MOO. I chociaż słychać bardzo wiele głosów, że media społecznościowe oddalają i dzielą, ja wolę wierzyć w to, że jednak zbliżają i łączą. Przecież… znajdziemy w nich to, czego sami szukamy 🙂

Nigdy nie wiesz

Jarek od wiatraków…

Pewnego dnia znalazłam w sieci raj. Taki dla mnie. No, może jeszcze dla kilku/kilkunastu innych pasjonatów starych wiatraków. Przeglądając FB natrafiłam na stronę Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa w Osiecznej, prowadzoną przez Jarka, który razem z żoną Ewą opiekuje się tym muzeum. Osieczna to jedno z niewielu w naszym kraju miejsc, w którym spotkać można aż trzy stare wiatraki koźlaki. Tym bardziej, że są one odnowione, piękne i otoczone ogromną miłością!

Nigdy nie wiesz

Odwiedziliśmy Jarka i jego żonę już dwa razy, w tym roku wybieramy się po raz kolejny. Pijemy wspólnie kawę w cieniu wiatraków, rozmawiamy o wszystkim, jakbyśmy znali się całe życie, wymieniamy się ciekawymi historiami i mnóstwem prezentów, a później… śledzimy swoje działania w mediach społecznościowych, oglądamy nowe zdjęcia, zachwycamy się… aż do kolejnego spotkania.

Ela od staroci…

Pewnego dnia przeglądałam FB… A nie! Tu chyba było inaczej. Na stronę Eli trafiłam z polecenia znajomej. Znalazła ona chyba jakąś rzecz, którą mogłam być zainteresowana… No, ale trafiłam na FB oczywiście na stronę Artykuły używane Rusko. Czy kupiłam tę rzecz? Nie pamiętam. Ale poznałam Elę. I kupiłam… ja – a później reszta mojej rodziny – masę wspaniałych rzeczy. Pojechaliśmy oczywiście do Ruska, spotkaliśmy Elę. Poznaliśmy ją i je męża. Oboje odwiedzili nas w domu. Widujemy się systematycznie, co miesiąc lub dwa. Nadal jeździmy do Ruska, lub do Świdnicy, gdzie odbieramy kupione u Eli rzeczy. Mamy ich w domu mnóstwo i są naprawdę cudowne!

Nigdy nie wiesz

Dorota od porcelany…

Dorotę poznałam w sieci. Jeszcze za czasów intensywnego blogowania… wtedy chyba na bloxie. Miała bloga, koty, robótkowała – podobnie, jak ja. Wiedziała, że zbieram naparstki i kolekcjonuję wiatraki. Co jakiś czas przyjeżdżała na naszą sobotnią kłodzką giełdę. Pewnego razu właśnie tam się spotkałyśmy. Otrzymałam od niej tak wiele wiatrakowych prezentów, że ciężko zliczyć… Podobnie jak ja kolekcjonuje fajne rzeczy i z przyjemnością oglądam, na jakie sympatyczne wycieczki jeździ z mężem. A wszystko zaczęło się przecież w internecie…

Nigdy nie wiesz

Basia od kotów…

Basię też poznałam podczas prowadzenia bloga. Pierwszy raz zobaczyłyśmy się żywo we wrocławskiej Rupieciarni (jeszcze na ulicy Odrzańskiej). Później spotykałyśmy się ciągle na warsztatach tamże (pomimo ciągłej zmiany lokalizacji Rupieciarni i dopóki dziewczyny prowadziły warsztaty). Basia jest lekarką (pomagała mi wiele razy w różnych kwestiach medycznych), ma mnóstwo cudownych kotów (niedościgniony ideał w ich ilości!), fotografuje samoloty i wulkany oraz często jeździ po świecie. Mieliśmy okazję podziwiać na żywo jej cudowny turkusowy piec kaflowy, ona też odwiedziła nas kiedyś latem… No i mam od niej oczywiście kotkę Scrapkę! A wszystko przecież zaczęło się w sieci!

Nigdy nie wiesz

Inni…

A przecież to nie wszystko… Są jeszcze: JoAsia od ceramiki, Jolanta od roślin, Elajza od zwierząt, Marta od naparstków i wiatraków, Jadzia od albumów, Ewa od gier, Kinga od szkoły, Kamila od scrapów, Agnieszka od naparstków, Ewelina od Robin Hooda, Beata od naparstków, haftów i kota, Monika od haftów… i wiele, wiele innych osób. Dobrych, wartościowych, przekazujących innym swoje pasje. Poznanych w sieci… Bo przecież nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie 😉

Nigdy nie wiesz

Marcin od Diablo…

Ten Samotny, który płakał, a przecież „Chłopaki nie płaczą” (takie były moje pierwsze słowa do niego). Ten, który podjął się zainstalowania mi „Diablo 2” na komputerze (w które potem graliśmy na zmianę i razem). Ten, poznany na czacie Interii 8 marca. Ten, z którym 20 maja zamieszkałam…

Nigdy nie wiesz

Nigdy nie wiesz…

… ponieważ po drugiej stronie znajdujemy to, czego szukamy. Dostajemy to, co sami dajemy. A po drugiej stronie jest taki sam człowiek, jak my…

I oczywiście – trzeba być ostrożnym, ale trzeba też pamiętać, że wszystko to, czego boimy się w sieci, istnieje też wokół nas, w realnym świecie.

Dziś mija 16 lat, odkąd jestem z Marcinem poznanym przez sieć…


15 komentarzy do wpisu „Nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie…”

  1. O,j czy Monika od haftów to może ja? 🙂 Aniu stanowicie z Marcinem niesamowitą parę. Oboje jesteście pełni pasji, a dziś dowiedziałam się w jaki sposób się poznaliście. Chyba jeszcze o tym nie wspominałaś. Ogromnie się cieszę, że Cię poznałam i życzę Wam wielu wspólnych lat w takiej harmonii jak dziś.
    Tak powinno być, że dostaje się coś co się szuka, jednak mojemu dziecku się to nie udaje. Wie czego chce, jednak w ostatnim momencie ktoś jej to wyrywa z rąk 🙁
    Pozdrawiam serdecznie.
    Monika

  2. Ja też chcę wierzyć, że dzięki Internetowi rozprzestrzenia się dobro. Sama poznałam tu wielu życzliwych ludzi. Choć są to tylko znajomości wirtualne, to za nimi kryją się prawdziwi ludzie.
    Jednak musimy mieć też tę świadomość, że zło też czai się w sieci i nie możemy, niestety, temu faktowi zaprzeczyć.

    • Zło czai się wszędzie po prostu… sieć to tylko narzędzie. Musimy mieć świadomość i wiedzieć, jak je wykorzystywać.

  3. A to wszystko prawda. Kiedyś byliśmy ograniczeni do ludzi z najbliższego otoczenia i jeśli ktoś miał pasję, interesowało go coś innego niż wszystkich, to często doświadczał samotności, nie miał z kim pogadać. Dzisiaj wystarczy poszukać, zagadać, żeby znaleźć ludzi o podobnych zainteresowaniach. Odległość często nie ma znaczenia, bo i tak możemy się widzieć, rozmawiać, uczyć od siebie i poznawać. I jest to cudowne! Miłość też nie jest wcale rzadkim zjawiskiem. Gdyby nie internet pewnie bym dalej szukała mojego męża. A tak już prawie 10 lat po ślubie.
    Gratuluję Wam tych 17! Super, że się odnaleźliście.

  4. Aniu, życzę Tobie i Marcinowi kolejnych pięknych „szesnastek” razem 🙂
    Muszę się z Tobą zgodzić, że w internecie można poznać fantastyczne osoby. Dzięki Tobie pokochałam wiatraki, odkryłam że uwielbiam kolekcjonować magnesy, poznałam PSC i wiele innych rzeczy- pozytywnych bardzo 😉

Dodaj komentarz